Jako 'typowa kobieta' (to pojęcie będzie się często przewijać w moich postach) mam swoje ikony mody, stylu, inspiracji. Kocham Audrey Hepburn (jak można jej nie kochać?), ubóstwiam Grace Kelly, poważam Brigitte Bardot (za wszystko co zrobiła i nadal robi), ale wielbię ponad wszystko (i wszystkie) jedyną, niepowtarzalną i niedoścignioną Normę Jean Baker.
Pasjami uwielbiam oglądać zdjęcia z MM w roli głównej (nikt nie fotografował jej piękniej niż Milton Greene). Jestem pewna że jej niezrównana fotogeniczność i ponadprzeciętna umiejętność 'flirtowania' z obiektywem nigdy nie znajdą godnej konkurencji.
Jak relacjonują naoczni świadkowie, Marilyn posiadała wyjątkowy dar - potrafiła na zawołanie 'włączać' swój blask, czar, wdzięk i charyzmę. To wewnętrzne światełko niestety wypaliło się zbyt szybko, zapewniająć jej jednak nieśmiertelność i niezagrożoną pozycję w panteonie bóstw ekranu i gwiazd stylu.
A kto jest Waszą ikoną? :)
A kto jest Waszą ikoną? :)
zob. historię związku MM & Chanel No 5












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz